Obrażanie, pomówienia i groźby ze strony żony partnera

• Autor: Janusz Polanowski

Mój partner jest w separacji, poznaliśmy się, gdy już nie mieszkał z żoną. Od momentu, gdy jego żona dowiedziała się, że się spotykamy, wysyła mu obraźliwe SMS-y na jego i mój temat, obraża mnie, wymyśla historie, które nigdy nie miały miejsca, pomawia mnie do znajomych i grozi. Naszym wspólnym znajomym opowiada niestworzone historie na mój temat, czepia się moich dzieci. Jestem już tym zmęczona, rozgoryczona i zdołowana. Nie rozbiłam jej rodziny, a ciągle mnie o to posądza, wyzywa takimi epitetami, że aż wstyd powtarzać. Nadmienię, że ta pani pracuje w centrum pomocy rodzinie i jest też kuratorem społecznym. Co mogę zrobić, by przestała mnie pomawiać, grozić mi i obrażać? Nie chcę zrywać znajomości z partnerem, ale tak się dłużej nie da żyć.

Masz podobny problem? Kliknij tutaj i zadaj pytanie.

Obrażanie, pomówienia i groźby ze strony żony partnera

Separacja prawna a separacja faktyczna

Chodzi o odpowiedź z zakresu prawa, więc na prawie należy się skupić, a w przypadku tak delikatnej materii warto na początku tej odpowiedzi przywołać wybrane przepisy prawne; inaczej rzecz mogłaby się przedstawiać się w przypadku porady psychologicznej (są ateistycznie nastawieni psychologowie, ale również religijni), a jeszcze inaczej w przypadku proszenia o stanowisko duchownego (a tu zdarza się masa rozbieżności, zależnie od stopnia kapitulacji wobec „tego świata”). Odpowiedź prawna dotyczy wycinka tego, co może być ważne w ludzkim życiu. Gdyby prawo było całą mądrością życiową, to prawnicy byliby ludźmi najszczęśliwszymi na świecie.

Pani, pisząc o pozostawaniu tego mężczyzny w związku małżeńskim, sama kieruje uwagę na Kodeks rodzinny i opiekuńczy (K.r.o.). Artykuł 23 K.r.o. stanowi: „Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.”. Rzeczownika „separacja” używa się zarówno do separacji sądownie orzeczonej (separacji prawnej), jak i do separacji faktycznej. W przepisach o separacji prawne (art. 611 i następne K.r.o.) trudno byłoby znaleźć przyzwolenie ustawodawcy na poważne naruszanie obowiązków małżeńskich, w tym na zdradę. Jeszcze więcej wątpliwości wiąże się z separacją faktyczną. Czym ona jest i czy w ogóle można o niej mówić w poszczególnych przypadkach? Czasami małżonkowie bardzo długo mieszkają rozdzielnie (np. z uwagi na zarobkowanie poza Polską), a jednak istnieje między nimi wspólne pożycie (w różnych aspektach), i być może rzeczywiście udaje się dochowywać wierności. Samo wyjście z domu lub wyjazd (np. wakacyjny) jednego z małżonków wcale nie oznacza, że dana osoba „jest do wzięcia” (niezależnie od deklaracji takiego człowieka). Jeżeli rozdzielnemu zamieszkiwaniu małżonków nie towarzyszy przynajmniej staranie o rozdzielność majątkową (nawet bez podziału majątku), to rozsądek każe powątpiewać w to, czy może chodzić o separację faktyczną (orzeczenie separacji przez sąd skutkuje ustaniem wspólności majątkowej małżeńskiej).

Zobacz też: Obraźliwe SMS-y co robić

Masz problem prawny? Kliknij tutaj i zapytaj prawnika ›

Zdrada jako powód uznania małżonka za wyłącznie winnego rozkładu pożycia małżeńskiego

Mężczyzna, o którym mowa, znalazł się w sytuacji permanentnej zdrady małżeńskiej. Jego żona powinna być nawet wdzięczna (być może nawet Pani) za zaistnienie sytuacji jawnej – zapewne znanej ludziom (co zwiększałoby szanse w postępowaniu dowodowym). Zdrada małżeńska – zwłaszcza o cechach konkubinatu – to jedna z poważniejszych przesłanek uznania danej osoby za winną rozkładu pożycia małżeńskiego (art. 57 K.r.o., który ma zastosowanie również przy orzekaniu separacji). Jeżeli żona tego mężczyzny nie jest winna rozkładu pożycia małżeńskiego, to sytuacja jej męża mogłaby jej ułatwić doprowadzenie do wydania przez sąd orzeczenia o jego obowiązku finansowego wspierania jej, nawet przez wiele lat – chodzi o tak zwaną alimentację na rzecz (byłego) małżonka; zestawienie sytuacji z artykułem 60 K.r.o. może się bardzo przydać. Tak zwana alimentacja na rzecz (byłego) małżonka oraz (często występujące) alimenty na dziecko (dzieci) sprawiają, że w (ewentualnym) nowym związku mogą występować problemy w związku z zagadnieniami finansowymi.

Chodzi o małżonków, więc trzeba brać pod uwagę również treść artykułu 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który brzmi: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”. Pod ochroną prawną (i to rangi konstytucyjnej) są małżeństwa, a nie inne rodzaje relacji – niezależnie od sposobu ich nazywania. Proszę zwrócić uwagę również na konstytucyjną ochronę rodzicielstwa, co może być szczególnie ważne w przypadku niepełnoletności Pani dzieci; chodzi o to, że sprawy osób pełnoletnich powinny być załatwiane w sposób możliwie najmniej zagrażający dzieciom, zwłaszcza małym.

Pani oraz tamci małżonkowie to osoby pełnoletnie – art. 10 Kodeksu cywilnego (K.c.); w opisie sytuacji brak informacji o wieku dzieci, więc tylko wzmiankuję, że dzieci niepełnoletnie wymagają ochrony, również prawnej (np. ich obrażanie może się wiązać z dochodzeniem w ich imieniu roszczeń na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych).

Z łatwością można zauważyć przemiany w polskim społeczeństwie. Nie chodzi tylko o rozpad rodzin i wdawanie się ludzi w różne relacje nieformalne – nadal w prawie polskim nie ma czegoś takiego jak „partnerstwo” w zakresie relacji osobistych (czymś odrębnym są relacje partnerskie, w różnego rodzaju relacjach). Zmieniło się (zwłaszcza w środowiskach miejskich) podejście do publicznego załatwiania spraw prywatnych (szczególnie osobistych). Kiedyś (nie tylko za tak zwanej komuny) zdarzało się, i to nawet dość często, że zdradzona żona szła do kierownika (a nawet dyrektora) zakładu pracy swego męża i tam prosiła o „ustawienie ślubnego do pionu”. Niekiedy zdradzona żona robiła awanturę (np. w miejscu pracy, na ulicy) współsprawczyni zdrady małżeńskiej. Zdradzeni mężowie potrafili „dać po pysku” komuś, kto uwiódł ich żonę. Jeśli takie zdarzenia nie powodowały wielkich szkód (zwłaszcza zdrowotnych), to na ogół nie wiązało się z takimi „przejawami samopomocy” żadne postępowanie karne, a cywilne również należały do rzadkości. Aktualnie można dostrzec duże zmiany, z uwagi na chętne „sięganie po prawo”.

Mentalność ludzka się zmieniła (niezależnie od ocen tego procesu), a zmiany mentalności w skali społecznej mają wpływ na korzystanie z prawnie dostępnych możliwości reakcji na określone sytuacje oraz na stosowanie prawa. Duży wpływ (zwłaszcza w większych miastach) koncepcji indywidualistycznych sprawia, że źle przyjęte może być wywlekanie na światło dziennie spraw prywatnych w miejscu pracy (np. tam, gdzie zarobkuje współmałżonek). Proszę się zastanowić, jak mogłoby zostać przyjęte interweniowanie przez Panią w miejscu pracy owej żony, której praca zawodowa oraz funkcja społeczna wiążą się z dużymi wymaganiami co do klasy zachowania. Jest prawdopodobne, że – nawet w środowisku przesiąkniętym liberalnym indywidualizmem – mogłoby być trudno znaleźć aprobatę dla interwencji skierowanej przeciwko żonie, która reaguje na kryzys małżeński (nawet w przypadku bardzo niewłaściwych zachowań).

Przeczytaj też: Podsłuch sąsiada

Kryzysy relacji małżeńskich a dobra osobiste

Czymś złym jest dopuszczanie się przesady, również w dochodzeniu własnych uprawnień lub w ich innej ochronie. Kryzysy relacji małżeńskich są czymś bardzo delikatnym. Z jednej strony również zdradzony małżonek powinien brać pod uwagę przepisy prawne, w tym treść artykułu 23 K.c.: „Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.”. Z naruszeniem dóbr osobistych może wiązać się odpowiedzialność prawna (zwłaszcza na podstawie artykułu 24 K.c.). Z drugiej strony, również w orzecznictwie sądowym (np. w orzeczeniach Sądu Najwyższego) uwzględnia się swoistą sytuację (także emocjonalną) w związku z sytuacją zdrady małżeńskiej. Stosowanie ostrych wypowiedzi (w tym ze słowami powszechnie uważanymi za obelżywe) w odniesieniu do współsprawców (a zwłaszcza współsprawczyń) zdrady małżeńskiej zdarza się od bardzo dawna, więc oczywistym jest, że niekiedy wiążą się z tym próby dochodzenia roszczeń (np. przewidzianych artykułem 24 K.c.).

W orzecznictwie sądowym uwzględnia się konteksty (zwłaszcza sytuacyjne), w których dochodzi do używania takich sformułowań. Tytułem przykładu: Inaczej rzecz przedstawia się na sali sądowej (a sprawy o separację albo o rozwód rzadko są prowadzone z udziałem publiczności) – zwłaszcza w przypadku bliskiej kłótni atmosfery (np. jedna osoba gwałtownie przerywa drugiej zeznania, których treść uważa za kłamliwą lub krzywdzącą). Inaczej jest w przypadku okoliczności publiczny, w których również potrzebny jest rozsądek w ocenie – okazjonalne śledzenie (współmałżonka lub współsprawcy zdrady małżeńskiej) znacząco różni się od tak zwanego stałego łażenia za innym człowiekiem, zwłaszcza w przypadku wywoływania obawy u osoby, która takie zachowania uważa za dokuczliwe dla siebie lub kogoś (np. dziecka) ze swego najbliższego otoczenia. Również w małżeństwie człowiek pozostaje wolny, a więc wykluczone byłoby traktowanie go jako przedmiotu własności. Niemniej jednak nie ma czegoś takiego jako roszczenie o to, by zdradzony małżonek milczał lub przejawiał zachwyt zagrożeniem dla małżeństwa lub przejawami niszczenia małżeństwa (zwłaszcza z krzywdą dla dzieci).

Groźby, nękanie, silne naruszenie dóbr osobistych

Niekiedy – także w związku z kryzysami małżeńskimi – dochodzi do zachowań przestępczych, czyli karalnych na podstawie przepisów Kodeksu karnego (K.k.). Proszę zapoznać się z przepisami K.k., zwłaszcza z jego: art. 115 § 12 (ustawowym określeniem gróźb bezprawnych), art. 190 i art. 191 K.k. (groźby bezprawne), art. 190a (nękanie), od art. 212 do art. 216 K.k. (przestępstwa związane z bardzo silnym naruszaniem dóbr osobistych). Proszę mnie dobrze zrozumieć: Obce są mi zachęty do lekceważenia problemu – zwłaszcza w przypadku osoby, która jest (lub może być) agresywna, szczególnie przejawiać agresję fizyczną. Należy spokojnie zastanowić się nad tym, czy zagrożenie jest realne i komu może zagrażać. Doświadczenie życiowe uczy, że lekceważenie potrzeby załatwiania ważnych spraw może wiązać się z problemami. Mężczyzna, o którym mowa, jest uprawniony dążyć do rozwiązania dużej części problemów lub ich przyczyn. Prawo w Polsce obowiązujące przewiduje możliwość rozwiązania małżeństwa przez rozwód oraz orzekania separacji. Również on jest uprawniony wytoczyć powództwo o rozwód, a podstawowymi przesłankami rozwodu (art. 56 K.r.o.) są zupełny i trwały rozkład pożycia małżeńskiego. Jeśli sytuacja między małżonkami pozwala stwierdzić coś takiego, to są szanse na orzeczenie rozwodu przez sąd – powództwa o rozwód (podobnie powództwa o separację) w pierwszej instancji rozpatrują sądy okręgowe (do nich trzeba kierować pozwy w tego rodzaju sprawach). O rozwodzie oraz o separacji orzekają sądy – brak zgody współmałżonka na orzeczenie separacji albo rozwodu może przedłużyć i skomplikować przebieg procesu, ale przesadą są twierdzenia o „(nie)dawaniu rozwodu” przez małżonka.

Mąż ów prawdopodobnie zna na tyle swą żonę, by móc przewidywać, czy jest (byłaby) ona zdolna do agresji fizycznej. Choć agresja słowna lub nadużywanie wolności słowa (np. naruszanie dóbr osobistych) potrafią być męczące (czasami bardzo), to jednak bezpieczeństwo fizyczne jest szczególnie cennym dobrem; dlatego proponuję potraktować je ogromnie poważnie. Nie da się wykluczyć tego, że przedłużanie stanu niepewności między małżonkami mogłoby wiązać się ze zwiększeniem stanu zagrożenia (i to fizycznego); czasami dzieje się tak pod wpływem zaburzeń psychicznych, a te niekiedy wiążą się z brakiem stabilności w ważnych relacjach osobistych. Po co kiedyś prosić organa ścigania o interwencję w sytuacjach kryzysowych lub o przydzielenie ochrony, skoro ten mężczyzna jest uprawniony żądać orzeczenia rozwodu? Po ewentualnym rozwodzie ocena wielu przedstawionych przez Panią sytuacji (gdyby znów miały miejsce) byłaby łatwiejsza i zarazem (bardziej) jednoznaczna – z tym zaś (w przypadku dalszych lub nowych uciążliwych zachowań) mogłaby się wiązać surowa lub surowsza ocena prawna.

Tajemnica korespondencji – treść SMS-ów

Odnośnie do następujących Pani słów – cytuję: „wysyła mu obraźliwe SMS-y na jego i mój temat”. Ludziom wolno korzystać z wolności słowa – również w przypadku używania określeń, które ktoś inny uważa za naganne. Dopóki nie jest to korespondencja kierowana do Pani, trudno byłoby mówić o nękaniu (art. 190a K.k.) Pani (zwłaszcza wprost). Adresat takiej korespondencji sam może zawnioskować o wszczęcie postępowania karnego (jeśli odczuwa zagrożenie).

Daleki jestem od ciekawości, w jakich okolicznościach Pani pozyskuje wiedzę o treści kierowanej do kogoś innego korespondencji (np. elektronicznej). Jeśli treść otrzymywanych wiadomości przedstawia ów mężczyzna – zwłaszcza mogąc przewidywać Pani niepokój lub poczucie zagrożenia – to można zastanawiać się nad tym, dlaczego informacja z taką korespondencją nie ogranicza się do jednego komunikatu: o skierowaniu do organów ścigania powiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jaki sens lub cel ma przedstawianie Pani bardzo przykrych treści z korespondencji, której do Pani nie skierowano? Przecież chodzi o relacje osobiste, a nie o wykonywanie przez Panią zadań z zakresu ochrony tego mężczyzny. W bardzo bliskich relacjach osobistych (niezależnie od ich nazw lub ocen) na ogół przyjmuje się określony podział ról, w którego ramach na ogół funkcji ochronnych należałoby się spodziewać od mężczyzn. Proszę unikać zapoznawania się z cudzą korespondencją bez aprobaty adresata (art. 267 K.k.).

Co do następujących Pani słów, cytuję: „nie chcę zrywać znajomości”: Z całą pewnością poza zakresem właściwości prawnika jest dawanie wytycznych w zakresie relacji międzyludzkich. Mogę za to zachęcić Panią do opracowania strategii własnych działań – ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa (także prawnego i ekonomicznego) Pani oraz Pani dzieci. Czy taka strategia – zwłaszcza długookresowa – powinna uwzględniać bardzo bliskie relacje osobiste z mężczyzną, po kim z ustawy mogłaby dziedziczyć jego żona? Według artykułu 931 K.c. owdowiały małżonek należy do grona spadkobierców ustawowych (poza ewentualnym wyjątkiem na podstawie artykułu 940 K.c.) – w dodatku należy do grona osób uprawnionych do zachowku (art. 991 K.c.). Orzeczenie separacji przez sąd wyklucza z dziedziczenia, a więc również z uprawnienia do zachowku. W ustroju liczą się (niekiedy bardzo) zagadnienia majątkowe. Z tego powodu – w zakresie podstawowych zagadnień ekonomicznych – czymś bardzo ważnym powinno być rozważenie wystąpienia przez owego męża o rozdzielność majątkową małżeńską (czy to przez intercyzę, czy to przez sądowe orzeczenie o „przymusowym ustroju majątkowym”); gdyby wcześniej nie orzeczono separacji lub nie występowano przynajmniej o jej orzeczenie. Względy praktyczne wskazują na zasadność domagania się podziału wspólności majątkowej małżeńskiej. Mając pieniądze, łatwiej jest – zwłaszcza z uwagi na koszty sądowe oraz honoraria prawnicze – korzystać ze środków ochrony prawnej. Także dlatego warto odpowiednio poważnie potraktować zagadnienia majątkowe lub ekonomiczne.

Jeżeli jest poważne zagrożenie (zwłaszcza agresją fizyczną), to należy poprosić o pomoc organa ścigana. Z pewnością trzeba opracować strategię działania, której ważnym składnikiem będzie doprowadzenie do formalnego załatwienia spraw przez mężczyznę, który nadal pozostaje w związku małżeńskim. Proszę zastanowić się nad ewentualnymi skutkami „prowizorki życiowej”, zwłaszcza w perspektywie wieloletniej.

Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej  ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.

Zapytaj prawnika - porady prawne online

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny

Janusz Polanowski

O autorze: Janusz Polanowski

Prawnik – absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie. Łączy zainteresowania naukowe z zagadnieniami praktycznymi, co szczególnie dotyczy prawa Republiki Czeskiej oraz Republiki Słowackiej. Naszym Klientom udziela odpowiedzi na pytania również z zakresu prawa polskiego, w tym cywilnego (głównie rzeczowegospadkowego) oraz rodzinnego. Występował przed różnymi organami władzy publicznej, w tym przed sądami (powszechnymi i administracyjnymi) – zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji. Uczestniczył też w licznych konferencjach naukowych, w tym międzynarodowych, i przebywał za granicą w celach naukowych. Ma doświadczenie w nauczaniu (zwłaszcza prawa) oraz uzyskał uprawnienia pedagogiczne.



Porad przez Internet udzielają
prawnicy z dużym doświadczeniem

Zapytaj prawnika

Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje!
Wycenę wyślemy do 1 godziny
Zadaj pytanie »

eporady24.pl

spadek.info

prawo-budowlane.info

odpowiedziprawne.pl

spolkowy.pl

sluzebnosc.info

poradapodatkowa.pl

prawozus.pl

Szukamy prawnika »