• Data: 2025-08-22 • Autor: Radca prawny Anna Sufin
W 2006 r. zakupiłem wraz z narzeczoną mieszkanie – każde z nas stało się współwłaścicielem 1/2 udziału. Jednocześnie na zakup mieszkania zaciągnęliśmy kredyt. Przez 10 lat to ja go spłacałem, bo znacznie lepiej zarabiam. Aktualnie chciałbym spłacić kredyt w całości, ale jednocześnie chcę zabezpieczyć swoje interesy tak, aby każde z nas „dostało” taką część mieszkania, na jaką zapracowało. W istocie moja narzeczona zapracowała tylko w 1/7 w stosunku do tego, co ja włożyłem i spłaciłem. Jakie są możliwości zabezpieczenia moich interesów w takiej sytuacji?

Zgodnie z art. 196 § 1 Kodeksu cywilnego (K.c.) współwłasność jest albo współwłasnością w częściach ułamkowych, albo współwłasnością łączną. Współwłasność łączna występuje w małżeństwie, zamienia się we współwłasność ułamkową z chwilą rozwodu. Małżonkowie w podziale majątku we wzajemnych rozliczeniach mogą uwzględniać zwrot nakładów z majątku osobistego na rzecz. We współwłasności ułamkowej jest również możliwość rozliczeń nakładów, jednak byłoby to znacznie trudniejsze i nie zmieniłoby wysokości udziału w samej nieruchomości.
Zobacz też: Dopisanie partnera do mieszkania
W 2007 r. kupili Państwo mieszkanie i w akcie notarialnym określili wyraźnie, jaką część nieruchomości każde z Państwa posiada. Współwłasność właśnie w takich udziałach została zapisana w księdze wieczystej. Aby zmienić taką proporcję udziałów, musieliby Państwo dokonać rozporządzeń udziałem, tj. Pana narzeczona musiałaby Panu darować bądź sprzedać taką część udziału, która przekracza jej wkład. Zabezpieczeniem dla Pana będzie zatem podpisanie umowy z narzeczoną czy to w formie od razu umowy zobowiązująco-rozporządzającej (umowy sprzedaży lub darowizny), czy też w formie umowy przedwstępnej, w której narzeczona zadeklaruje, że zobowiąże się do przeniesienia na Pana rzecz własności odpowiedniej części nieruchomości po spłacie kredytu. Przy tym scenariuszu zakładamy oczywiście dobrą wolę drugiej strony i możliwość podjęcia rozmowy w przedmiocie rozliczeń.
Gdyby taka możliwość nie istniała, w sposób przymusowy również mógłby Pan uzyskać zaspokojenie z tego tytułu, że spłacił Pan większą część kredytu, nie jest to jednak jednoznaczne z tym, że uzyskałby Pan większy udział w mieszkaniu.
Zgodnie z art. 376 § 1 K.c. – jeżeli jeden z dłużników solidarnych spełnił świadczenie, treść istniejącego między współdłużnikami stosunku prawnego rozstrzyga o tym, czy i w jakich częściach może on żądać zwrotu od współdłużników. Jeżeli z treści tego stosunku nie wynika nic innego, dłużnik, który świadczenie spełnił, może żądać zwrotu w częściach równych.
Zapewne w umowie kredytu zapisane jest, że odpowiadają Państwo solidarnie za zobowiązanie. Między sobą zaś nie ustalali Państwo, w jakim zakresie każdy z Was odpowiada za kredyt. Tym samym, jeśli Pan spłacił więcej niż połowę, może Pan żądać od narzeczonej zwrotu nadpłaty nad tę połowę. Żądanie o zapłatę i uzyskanie w tym zakresie wyroku, który byłby przymusowo egzekwowany, mogłoby doprowadzić do przejęcia nieruchomości w odpowiednim zakresie. Jeśli jednak narzeczona spłaciłaby Panu dług w inny sposób, nie istniałaby już możliwość zaspokojenia się z udziału w nieruchomości. Takich czynności oczywiście można by dokonywać także w drodze ugodowej, tj. narzeczona w ramach spłaty długu przekazałaby Panu odpowiedni udział. Sprowadziłoby się to do operacji, które opisywałam poprzednio.
Marta i Piotr kupili razem mieszkanie, każde z nich w połowie. Piotr przez kilka lat spłacał raty kredytu praktycznie sam, bo Marta miała niskie dochody i nie dokładała się do zobowiązań. Kiedy ich relacja zaczęła się psuć, Piotr uznał, że nie chce być stratny – i choć formalnie mieli po 1/2 udziału, wystąpił do sądu o zwrot od niej części pieniędzy, które wyłożył ponad swoją połowę. Udziały nie zmieniły się, ale sąd zasądził zwrot odpowiedniej kwoty.
Z kolei Anna i Robert przed ślubem kupili kawalerkę, zapisując w akcie po 1/2 udziału. Anna od początku spłacała więcej rat, bo lepiej zarabiała. Kiedy zdecydowali się na ślub, zawarli umowę majątkową i jednocześnie w kancelarii notarialnej Robert darował Annie część swojego udziału, tak aby odzwierciedlić faktyczne nakłady finansowe. Dzięki temu sytuacja została jasno uregulowana i uniknęli przyszłych sporów.
Inaczej potoczyło się życie Magdy i Krzysztofa, którzy też kupili mieszkanie na pół. Krzysztof spłacił prawie cały kredyt, licząc, że to oczywiste, iż mieszkanie będzie „bardziej jego”. Gdy się rozstali, Magda sprzedała swój udział osobie trzeciej. Krzysztof musiał dochodzić roszczeń pieniężnych, bo nowy współwłaściciel nie miał obowiązku oddać mu udziału. Spłacone raty nie zwiększyły jego własności, a jedynie stworzyły roszczenie wobec byłej partnerki.
Kupując mieszkanie z partnerem lub partnerką, warto pamiętać, że wysokość udziałów w nieruchomości wynika z aktu notarialnego i nie zmienia się automatycznie wraz ze spłatą kredytu. Nawet jeśli jedna osoba spłaca raty w większym zakresie, daje jej to jedynie prawo do żądania zwrotu nadpłaconej części, a nie do większego udziału we własności. Dlatego najlepszym zabezpieczeniem są jasne ustalenia i umowa notarialna, które pozwolą uniknąć sporów w przyszłości.
Jeśli stoisz przed podobnym dylematem i chcesz zabezpieczyć swoje interesy przy zakupie lub spłacie mieszkania, skorzystaj z naszej pomocy. Oferujemy szybkie i rzetelne porady prawne online – bez wychodzenia z domu, z możliwością uzyskania konkretnego rozwiązania dopasowanego do Twojej sytuacji. Napisz do nas, a otrzymasz praktyczne wskazówki oraz projekt niezbędnych dokumentów.
1. Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz.U. 1964 nr 16 poz. 93
Nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania? Opisz nam swoją sprawę wypełniając formularz poniżej ▼▼▼ Zadanie pytania do niczego nie zobowiązuje.
Zapytaj prawnika - porady prawne online
O autorze: Radca prawny Anna Sufin
Radca prawny.
Zapytaj prawnika